Ostatnie dni są jakieś inne, dziwne..
Wracałam myślami do wspomnień, wydarzeń sprzed wielu lat, zastanawiałam się czy to wszystko było mi pisane..
Czy w ogóle nasz los jest gdzieś zapisany, uwarunkowany przez nadludzkie moce? czy wraz z pierwszym uderzeniem serca wiadomo kiedy będzie to ostatnie?
9 miesięcy temu, pewna bliska mi ostatnio kobieta dowiedziała się, że jest w ciąży. Płakała, bo nie planowała, bo jest młoda, bo tyle planów.. bo być może nie nadaje się do bycia matką, nie czuje tego gdzieś w środku.. ale pokochała to dziecko, bo jak powiedziała "to czego nienawidzę i boję się najbardziej, to kocham całym sercem".. kupili białe mebelki, zaczęli kompletować wyprawkę dla synka.. wbrew wszelkim zabobonom, jeszcze przed porodem..
Do dziś zadaje sobie pytanie dlaczego? dlaczego dziecko zachorowało? dlatego, że początkowo go nie chciała? dlatego, że może nie zachowywała się jak stereotypowa matka polka? dlatego, że ich życie było beztroskie, dla niektórych może zbyt idealne? dlatego, że czerpali z życia pełnymi garściami?
3 miesiące temu wywołano poród.. donoszenie ciąży do końca nic by nie zmieniło.. może tyle, że mieliby mały grób do odwiedzania.. ale na to trzeba siły, której po tym co oni przeszli zwyczajnie brak..
W niedzielę był termin porodu.. Ona już nie płacze, nie przy mnie.. Ale ja płaczę przy niej..
..nie potrafię znaleźć wytłumaczenia, dlaczego małe 6-cio miesięczne Serduszko musiało przestać bić.. a jeszcze dzień wcześniej kopało swoją mamę.. do czego Bogu potrzebna taka Kruszynka?
Patrzę na moje dziecko i co dzień kocham je jeszcze bardziej. Co z tego, że czasem łobuzuje tak, że wolałabym żeby wróciło do brzuszka? Że wtedy kiedy źle się czuję to ono wyciąga najgłośniejsze zabawki?
Żyje...
I za to mojemu Przeznaczeniu dziękuję.. za to, że serce mojego dziecka bije, a ono swoim życiem raduje serca całej rodziny..
wtorek, 26 czerwca 2012
poniedziałek, 18 czerwca 2012
nie czując nic..
Obojętność jest gorsza od nienawiści..
Nie mamy za co się nienawidzić, nie musimy się kochać, czy nawet w jakiś szczególny sposób się lubić..
Ale obojętność? trochę boli, nawet jeśli On już nic nie znaczy..
Miało być ciężko, a nie było. Przeciwnie. Tańczyłam wtulona w ramiona Tego Jedynego, wpatrzona w Jego oczy, szczęśliwa.. a On.. poza moimi myślami, może nawet już poza sercem..
Zrobiło się miejsce na nową miłość.. może wkrótce ;)
Nie mamy za co się nienawidzić, nie musimy się kochać, czy nawet w jakiś szczególny sposób się lubić..
Ale obojętność? trochę boli, nawet jeśli On już nic nie znaczy..
Miało być ciężko, a nie było. Przeciwnie. Tańczyłam wtulona w ramiona Tego Jedynego, wpatrzona w Jego oczy, szczęśliwa.. a On.. poza moimi myślami, może nawet już poza sercem..
Zrobiło się miejsce na nową miłość.. może wkrótce ;)
niedziela, 3 czerwca 2012
będzie trudniej niż myślałam...
Nie jest łatwo zapomnieć o Tym Pierwszym..
"Stara miłość nie rdzewieje" - tak mówią..
Czy to była miłość, czy szczenięce zauroczenie?
Tego chyba nie wie żadne z nas..
Istotne jest to, że na Jego widok kolana jakby miękną...
serce ciut przyspiesza.. cichuteńko szlocha..
I chociaż to wesele przyjaciółki, to On powoduje, że znów będę musiała wymazać ten dzień z pamięci.. po raz kolejny zapomnieć..
"Stara miłość nie rdzewieje" - tak mówią..
Czy to była miłość, czy szczenięce zauroczenie?
Tego chyba nie wie żadne z nas..
Istotne jest to, że na Jego widok kolana jakby miękną...
serce ciut przyspiesza.. cichuteńko szlocha..
I chociaż to wesele przyjaciółki, to On powoduje, że znów będę musiała wymazać ten dzień z pamięci.. po raz kolejny zapomnieć..
czwartek, 31 maja 2012
urosły mi rzęsy :)
Czy istnieje sprawiedliwość? Dlaczego jednym coś można, a innym (z racji płci, życiowej roli matki, żony i kochanki) tego samego się zabrania?
Mała scysja miała wczoraj u nas miejsce..
On niby mówi, rób jak chcesz.. baw się dobrze.. idź..
A ja widzę i czuję, mimo że na odległość 1500km, że pomysł mu się nie podoba.. Przecież znamy się nie od wczoraj..
Panieński koleżanki..
Dla mnie to jedynie okazja, żeby wyjść z dziewczynami, na piwo, może na dyskotekę..
W Jego głowie, tak podejrzewam, rodzą się scenariusze, że stiptizer, że napalone i pijane baby.. i Bóg raczy wiedzieć co jeszcze..
Brak zaufania?
Jeśli tak, to co my ze sobą robimy?
Może myśli, że go zdradzam, jak tylko drzwi się za Nim zamkną..
Zdenerwowałam się..
Bo On, z kolegami wyjść może.. to, że nie był na kawalerskim brata to nie moja wina..
Jak nie wychodzę to słyszę: "zadzwoń do którejś dziewczyny, idź", a teraz..
Mówię "wychodzę", a tam foch..
Nie mówić wcale? Nie na tym opiera się uczciwość małżeńska..
Odkąd urodził się synek ANI RAZU nie wyszłam sama, bez dziecka.. pomijam zakupy i wizyty u lekarzy.. razem też PIERWSZY RAZ wyszliśmy sami 4 maja br.!!!
Iść? Nie iść?
Dla poprawy nastroju umalowałam paznokcie na trawiastą zieleń i przedłużyłam tudzież dokleiłam rzęsy :) tak na próbę przed zbliżającym się weselem :) sukienka się szyje, niecierpliwie czekam na efekt końcowy :)
Poszukiwania wakacyjnego celu trwają. Póki co w rankingu prowadzi Łeba :) Chciałabym już wakacje :) piasek, słońce (oby było), morze i My, we trójkę :)
Mała scysja miała wczoraj u nas miejsce..
On niby mówi, rób jak chcesz.. baw się dobrze.. idź..
A ja widzę i czuję, mimo że na odległość 1500km, że pomysł mu się nie podoba.. Przecież znamy się nie od wczoraj..
Panieński koleżanki..
Dla mnie to jedynie okazja, żeby wyjść z dziewczynami, na piwo, może na dyskotekę..
W Jego głowie, tak podejrzewam, rodzą się scenariusze, że stiptizer, że napalone i pijane baby.. i Bóg raczy wiedzieć co jeszcze..
Brak zaufania?
Jeśli tak, to co my ze sobą robimy?
Może myśli, że go zdradzam, jak tylko drzwi się za Nim zamkną..
Zdenerwowałam się..
Bo On, z kolegami wyjść może.. to, że nie był na kawalerskim brata to nie moja wina..
Jak nie wychodzę to słyszę: "zadzwoń do którejś dziewczyny, idź", a teraz..
Mówię "wychodzę", a tam foch..
Nie mówić wcale? Nie na tym opiera się uczciwość małżeńska..
Odkąd urodził się synek ANI RAZU nie wyszłam sama, bez dziecka.. pomijam zakupy i wizyty u lekarzy.. razem też PIERWSZY RAZ wyszliśmy sami 4 maja br.!!!
Iść? Nie iść?
Dla poprawy nastroju umalowałam paznokcie na trawiastą zieleń i przedłużyłam tudzież dokleiłam rzęsy :) tak na próbę przed zbliżającym się weselem :) sukienka się szyje, niecierpliwie czekam na efekt końcowy :)
Poszukiwania wakacyjnego celu trwają. Póki co w rankingu prowadzi Łeba :) Chciałabym już wakacje :) piasek, słońce (oby było), morze i My, we trójkę :)
środa, 30 maja 2012
moje wrażenia po..
O trylogii Stiega Larssona opowiedziała mi koleżanka, jeszcze w trakcie studiów. Później coś bąknął mąż, ale lista książek oraz półka "do przeczytania" wciąż była pełna i nie mieściły się na niej trzy, bądź co bądź, opasłe tomy :) Z resztą lektura "Lalki" skutecznie odstraszyła mnie od czytania takich "kobył" :)
Nie wiem, czy sięgnęłabym po "Millenium" gdyby nie adaptacja pierwszego tomu (mimo, że jeszcze nie oglądałam, to zamierzam w wolnej chwili - czyli jak synek pójdzie na studia i się wyprowadzi ;))
Żadna z trzech książek nie jest lekturą lekką, którą preferuję do poduszki (tylko wtedy mam chwilę na czytanie). Ilość postaci, ich pokomplikowanych nazwisk i jeszcze trudniejszych do odczytania szwedzkich ulic "...gatan" wymaga od czytelnika ogromnego skupienia.
Główni bohaterowie to dziennikarz śledczy Mikael Blomkvist i genialna, na swój sposób wyjątkowa Lisbeth Salander. Ich losy splatają się, kiedy Mikael dostaje zlecenie odszukania zaginionej 40 lat wcześniej szesnastoletniej Harriet Vanger.
Mikael jest dziennikarzem w szwedzkim czasopiśmie "Millenium". Prywatnie pełni rolę kochanka swojej przełożonej Eriki Berger. Jest mężczyzną bystrym, ale nie odniósłby swoich sukcesów gdyby nie kobiety, a przede wszystkim Lisbeth.
Ona jest postacią tak barwną, że aż trudną do rozszyfrowania. Ubezwłasnowolniona, pozbawiona prawa do zarządzania swoim życiem, pieniędzmi, kobieta która jako nastoletnia dziewczynka została zamknięta w szpitalu psychiatrycznym. Uważana za psychopatkę, a jednocześnie bystra, inteligentna w swej skrytości i małomówności. Kobieta, która zaznała niesprawiedliwości, która patrzyła na cierpienia matki i wydaje się mścić na wszystkich mężczyznach świata. Gwałcona, bita, poniżana, udowadnia, że mimo swej drobnej postury może być nieobliczalna w swojej zemście. Taka postawa doprowadza do oskarżenia Liz o pozbawienie życia dwóch osób. Drugi oraz trzeci tom to starania Mikaela mające na celu doprowadzenie do uniewinnienia koleżanki, która uratowała mu życie, do uratowania jej życia.
Losy głównej bohaterki były i są tak zaskakujące, że tylko przeczytanie całej trylogii daje pełny obraz tego, czego doznała mając niewiele ponad 20lat, jaki bagaż doświadczeń dźwiga na swoich wątłych ramionach.
Czy sięgnę po trylogię jeszcze raz? Znając rozwiązania wszystkich zagadek wydaje się to bezcelowe. Ale z drugiej strony, chętnie poznam Lisbeth bliżej, kto wie, może coś przeoczyłam :)
Nie wiem, czy sięgnęłabym po "Millenium" gdyby nie adaptacja pierwszego tomu (mimo, że jeszcze nie oglądałam, to zamierzam w wolnej chwili - czyli jak synek pójdzie na studia i się wyprowadzi ;))
Żadna z trzech książek nie jest lekturą lekką, którą preferuję do poduszki (tylko wtedy mam chwilę na czytanie). Ilość postaci, ich pokomplikowanych nazwisk i jeszcze trudniejszych do odczytania szwedzkich ulic "...gatan" wymaga od czytelnika ogromnego skupienia.
Główni bohaterowie to dziennikarz śledczy Mikael Blomkvist i genialna, na swój sposób wyjątkowa Lisbeth Salander. Ich losy splatają się, kiedy Mikael dostaje zlecenie odszukania zaginionej 40 lat wcześniej szesnastoletniej Harriet Vanger.
Mikael jest dziennikarzem w szwedzkim czasopiśmie "Millenium". Prywatnie pełni rolę kochanka swojej przełożonej Eriki Berger. Jest mężczyzną bystrym, ale nie odniósłby swoich sukcesów gdyby nie kobiety, a przede wszystkim Lisbeth.
Ona jest postacią tak barwną, że aż trudną do rozszyfrowania. Ubezwłasnowolniona, pozbawiona prawa do zarządzania swoim życiem, pieniędzmi, kobieta która jako nastoletnia dziewczynka została zamknięta w szpitalu psychiatrycznym. Uważana za psychopatkę, a jednocześnie bystra, inteligentna w swej skrytości i małomówności. Kobieta, która zaznała niesprawiedliwości, która patrzyła na cierpienia matki i wydaje się mścić na wszystkich mężczyznach świata. Gwałcona, bita, poniżana, udowadnia, że mimo swej drobnej postury może być nieobliczalna w swojej zemście. Taka postawa doprowadza do oskarżenia Liz o pozbawienie życia dwóch osób. Drugi oraz trzeci tom to starania Mikaela mające na celu doprowadzenie do uniewinnienia koleżanki, która uratowała mu życie, do uratowania jej życia.
Losy głównej bohaterki były i są tak zaskakujące, że tylko przeczytanie całej trylogii daje pełny obraz tego, czego doznała mając niewiele ponad 20lat, jaki bagaż doświadczeń dźwiga na swoich wątłych ramionach.
Czy sięgnę po trylogię jeszcze raz? Znając rozwiązania wszystkich zagadek wydaje się to bezcelowe. Ale z drugiej strony, chętnie poznam Lisbeth bliżej, kto wie, może coś przeoczyłam :)
czwartek, 24 maja 2012
jak lato to...
KOLORY
żółty, czerwony, pistacjowy, miętowy, liliowy, biały.. w szafie, na paznokciach.. wszędzie :) bo lato, czy wiosna to czas, który nastraja mnie na kolorowo, radośnie.. chociaż zimą też lubię, tak dla przełamania wszechobecnej szarzyzny :)
LODY
kto mnie zna ten wie, że za bakaliowe zrobiłabym wszystko :) no może prawie wszystko :) chociaż smak sprzed 2 lat to miętowy :) z racji stanu błogosławionego :) a i teraz nie gardzę :)
PLONY
w moim kuchennym zielniku :) bazylia - na kanapce z serkiem, w grzankach, do spaghetti.. wszędzie :) szkoda że znika szybciej niż rośnie ;)
i mięta - z cytryną, lodem.. w orzeźwiającej wodzie :)
W przyszłym roku planuję zielnik powiększyć.. lubczyk może? :)
OPALENIZNA
pojawiła się pierwsza.. czerwona.. bolesna.. dziś zamiast na brzuchu będę spała na plecach.. a tego nie lubię, chyba nie umiem.. to może boczek ;)
WAKACJE
plany są, wstępny termin to 17-24 lipca.. szukam czegoś z atrakcjami dla dziecka... ale jakoś zapału brak, a termin, jak na morze niezbyt odległy.. zacznę od poniedziałku.. a może Groupon się jakiś trafi :)
No i mąż w lipcu będzie dłużej :) 4 tygodnie w komplecie :) can't wait :)
żółty, czerwony, pistacjowy, miętowy, liliowy, biały.. w szafie, na paznokciach.. wszędzie :) bo lato, czy wiosna to czas, który nastraja mnie na kolorowo, radośnie.. chociaż zimą też lubię, tak dla przełamania wszechobecnej szarzyzny :)
LODY
kto mnie zna ten wie, że za bakaliowe zrobiłabym wszystko :) no może prawie wszystko :) chociaż smak sprzed 2 lat to miętowy :) z racji stanu błogosławionego :) a i teraz nie gardzę :)
PLONY
w moim kuchennym zielniku :) bazylia - na kanapce z serkiem, w grzankach, do spaghetti.. wszędzie :) szkoda że znika szybciej niż rośnie ;)
i mięta - z cytryną, lodem.. w orzeźwiającej wodzie :)
W przyszłym roku planuję zielnik powiększyć.. lubczyk może? :)
OPALENIZNA
pojawiła się pierwsza.. czerwona.. bolesna.. dziś zamiast na brzuchu będę spała na plecach.. a tego nie lubię, chyba nie umiem.. to może boczek ;)
WAKACJE
plany są, wstępny termin to 17-24 lipca.. szukam czegoś z atrakcjami dla dziecka... ale jakoś zapału brak, a termin, jak na morze niezbyt odległy.. zacznę od poniedziałku.. a może Groupon się jakiś trafi :)
No i mąż w lipcu będzie dłużej :) 4 tygodnie w komplecie :) can't wait :)
poniedziałek, 21 maja 2012
martwić się o kogoś..
.. kogo się kocha całym sercem, nad życie, do grobowej dechy - to takie normalne, a jednocześnie wkurzające kiedy nic innego nie zaprząta Twoich myśli, nie możesz się skupić na sobie, dziecku, obowiązkach.. nie możesz spać, bo wciąż myślisz..
Kolejne w tym roku trzęsienie ziemi nawiedziło północne Włochy. Pierwsze, słabsze - mąż był w pracy, bezpieczny. Drugie, 5.9 w 9-ciostopniowej skali Richtera w niedzielę, około 4 rano, 250km od miejsca zamieszkania.. Dziś jeszcze wstrząsy wtórne.. I telefon "wracaj, martwię się, uciekaj stamtąd"..
.. tyle lat ( już nie pamiętamy ile) mąż wyjeżdża, zawsze było spokojnie.. a teraz, mamy maj i już 2 trzęsienia..
strach i bezsilność
to czuję dziś
Kolejne w tym roku trzęsienie ziemi nawiedziło północne Włochy. Pierwsze, słabsze - mąż był w pracy, bezpieczny. Drugie, 5.9 w 9-ciostopniowej skali Richtera w niedzielę, około 4 rano, 250km od miejsca zamieszkania.. Dziś jeszcze wstrząsy wtórne.. I telefon "wracaj, martwię się, uciekaj stamtąd"..
.. tyle lat ( już nie pamiętamy ile) mąż wyjeżdża, zawsze było spokojnie.. a teraz, mamy maj i już 2 trzęsienia..
strach i bezsilność
to czuję dziś
Subskrybuj:
Posty (Atom)