poniedziałek, 23 grudnia 2013

może tak będzie lepiej..

Poniedziałek.
Czekaliśmy, ale dostaliśmy tylko część informacji.
Nie najlepszych, jednak takich które jeszcze dają nadzieję.
Czekamy na piątek.
Długo i krótko zarazem.

Tymczasem musiałam gdzieś się wygadać.
Mimo, że finał może być dramatyczny to chcę mieć Je w pamięci, w sercu.

Wkładam uśmiechniętą maskę na twarz i staram się, aby nasz Syn i nasza Rodzina mieli spokojne Święta.
Mimo wszystko.

A Wam życzę byście wyłączyli telewizor, komputer, telefon.
Byście znaleźli czas na rozmowę, na milczenie.
Byście zastanowili się nad wyjątkowością pozornie błahych rzeczy.
Byście nauczyli się doceniać to, co w życiu najważniejsze.
I mimo, że moja wiara została ostatnio mocno zachwiana, 
życzę by Bóg wlał w Wasze i nasze serca spokój i nadzieję.


piątek, 20 grudnia 2013

czekając na..


Są takie dni, które nie powinny były się wydarzyć.
Są sytuacje, całkiem przypadkowe, które mogą wszystko zmienić.
A może pech piątku 13tego spowodował, że częściowo mamy "szczęście".
W cudzysłowie,  bo jakoś nie potrafimy się uśmiechać.
Czekamy na poniedziałek.
Nie czekam na święta,  nie czekam na nowy rok,
bo zapowiada się trudniej niż obecny,
bo może przyjdzie nam podjąć najtrudniejszą decyzję w życiu.
Nie myślę o sesji, o obowiązkach dnia powszedniego.
Chcę tylko jednego
żeby było dobrze!

Pomyślcie o nas w czasie modlitwy...

poniedziałek, 18 listopada 2013

kilka wieści od nas

Czas przecieka nam przez palce, mija w zastraszającym tempie. 

Za 2 tygodnie Syn ma urodziny, za 37 dni Wigilia. W międzyczasie Mikołaj. 

Jak co roku o tej porze planuję co komu sprezentować, co znajdzie się na urodzinowym stole, jaki będzie tort, jaka choinka. W tym roku po raz pierwszy robimy mini przyjęcie dla dzieci, po raz pierwszy też Dziadek przebierze się za Świętego. 

Coraz trudniej wpaść na pomysł prezentu, który po jednym dniu nie wyląduje na dnie pudła. Niby dla dzieci 3+ asortyment jest bardzo szeroki, ale w ostatnim czasie stawiamy na naukę przez zabawę. Syn w błyskawicznym tempie się uczy (na angielskim w przedszkolu błyszczy wiedzą :)) i nie chcemy tracić tego czasu na zabawę kolejnym resorakiem. Ważny jest też materiał, z którego wykonane są zabawki. I tu króluje drewno. Układanki, gry zręcznościowe, magnetyczne cyferki i literki, puzzle. Syn przejawia cechy intelektualisty, bo sprawność manualna nieco kuleje - szczególnie jeśli chodzi o rysowanie i łapanie piłki :) Rodzina pomysły na urodzinowe prezenty już dostała, szukam teraz mikołajkowych i gwiazdkowych inspiracji. Nie ukrywam, że kupowanie mądrych zabawek to megafrajda :) Ubrań też - aktualnie czekamy na przesyłkę z Ojtyty, w której Syn zaprezentuje się w dniu urodzin :)

Z takim samym zaangażowaniem szukam pomysłów na urodzinowe menu. Zarówno to dla dorosłych jak i dla dzieci, które są chyba najbardziej wymagającym konsumentem :) Będą domowe lizaki, babeczki, cake pops.. czeka nas sporo pracy, ale co tu dużo kryć - dla Synka wszystko :)

Co poza tym.. Pozbyłam się ósemki, która w ostatnim czasie mocno mi dokuczyła. Od 2 nocy funkcjonuję bez Apapu - jest sukces! ;) Została jeszcze jedna, ale jej czas też jest policzony.

W szkole pierwsze sukcesy - pierwsza 5 z prawa :) Przede mną jeszcze kilka zjazdów i sesja już w styczniu. Zmotywowana jestem, nie powiem, bo bardzo ale to bardzo mi się podoba to czego się uczę :)

Mąż jest w domu. Nie wiadomo, kiedy kolejny wyjazd, dlatego na razie szuka pracy w PL.

Poza tym czekamy na ważną dla nas wiadomość.

Tymczasem zrobiło się zimno, opony zmienione, skrobaczka już przeszła debiut. Oby tylko zdrowie wszystkim dopisywało :)

wtorek, 29 października 2013

Niespodzianki :)

Uwielbiam niespodzianki.
Zarówno te, które przydarzają mi się znienacka.. 
o świcie.
A także te, które przeczuwam..
siódmym zmysłem, piątym okiem.

Po głosie poznam, czy wszystko w porządku,
po sms-ie poznam, że wraca do domu.


czwartek, 24 października 2013

Esc

Czuję, że muszę gdzieś uciec.

Żeby nie myśleć.

Nie analizować.

Nie przerabiać wciąż tych samych 'za' i 'przeciw'.

Nie załamywać się tym, że nie mam na coś wpływu.

Po prostu nie musieć..


środa, 9 października 2013

słoneczna jesień

Słońce sprzyja spacerom, więc zaraz po przedszkolu zabrałam Syna do parku. Zbajerowałam kasztanami, kolorowymi liśćmi i tropieniem wiewiórek :) Nie spodziewałam się tam innych zwierząt, no ale w parku to ja ostatnio byłam jak się Euro zaczynało.
Podchodzimy blisko, a że Syn liczbami zafascynowany to szybko pawie policzyłam i mówię:
- Popatrz Synku, 4 duże i 5 malutkich.
Na co Syn z uśmiechem na buzi i palcem skierowanym w swoją stronę odpowiedział:
- I jeden słodziutki.
:D
Kocham tę naszą Paplę :*






wtorek, 8 października 2013

chwilowa harmonia..

Pierwsza praca kontrolna napisana, została jeszcze jedna.
Prawo pracy.. no cóż.. próbuję ogarnąć
chociaż jako umysł ścisły pamięciówki nie znoszę.

Mąż wyjechał, może za 3 tygodnie wróci.
To będzie dobry czas..

A w czwartek Syn zostanie pasowany na przedszkolaka :)
Rośnie nam Dzieciątko, chociaż wciąż jest naszym Maleństwem
(i chyba zawsze nim pozostanie)
Przychodzi w środku nocy przytulić się do nas,
w środku dnia tuli nas mocno mówiąc:
"mamo mamo mój kochany" 
"tato tato mój kochany"

Bo bycie rodzicami to miłość w najczystszej postaci.
Synku, jesteś naszym Cudem :*