Syn jutro idzie na wagary!
I wcale nie będą to wagary spowodowane chorobą, ale planami rozrywkowymi :)
A co, jak już się zrywać to żeby robić coś przyjemnego.
Otóż zabieramy Syna do ZOO.
Byliśmy rok temu w Warszawie, tym razem Zamość.
Zwierząt mniej, droga praktycznie taka sama ale więcej zieleni i atrakcji dla dzieci.
I Syn podekscytowany, że do "wieziątek" jedzie :)
Oby był grzeczniejszy niż rok temu :)
Z pewnością więcej go zainteresuje, bo dużo zwierząt już zna, więcej obserwuje i rozumie.
Ubrania naszykowane, pieluchy spakowane, zabawiacze podróżne też już w torebce.
Pozostaje zabrać aparat, dobry humor i pogodę, a ta ma być idealna na rodzinne wycieczki :)