poniedziałek, 24 czerwca 2013

o Synu słów kilka :)

Dziś postanowiłam napisać co nieco o Synu. Wspominam o Nim czasem, ale teraz tylko o Nim będzie :)

Otóż Syn ma już 2,5 roku i jak na swój wiek jest dzieckiem raczej drobnym. Wprawdzie przez pół roku urósł 6.5cm, ale waga to jednak piórkowa ;)
Nie jest obżartuchem, szczególnie jeśli posiłek nie zalatuje mięsem :) Pierogi, naleśniki i wszelkiego rodzaju kluchy go nie interesują. Owoce też nie specjalnie lubi (chociaż ostatnio zjadł pierwszego w życiu banana) , za to warzywa je wszystkie (nawet cebulę- blehhh):)
Dzieckiem jest aktywnym :) ślizgawki, basen, skakanie po łóżku rodziców - radość ogromna :)
Dzieckiem jest mądrym. Pomimo wszelkich chorób (a w zasadzie niegroźnych infekcji) jakie przebył od września, kiedy poszedł do żłobka, uważam że dobrze zrobiliśmy rozpoczynając Jego przygodę z wiedzą już teraz. Pierworodny zna kilka wierszyków, piosenek (recytuje, nie śpiewa), zna i odróżnia kolory (10), cyfry 1-10 (ale policzyć jeszcze jest problem, zwykle dowiaduję się, że mam troje uszu :)), wie na jakim świetle przechodzi się przez ulicę, a na jakim trzeba się zatrzymać, marki aut stojących pod blokiem zna perfekcyjnie (to moja zasługa - nie żłobka) :) Nabrał fajnych nawyków, pięknie sprząta w pokoiku, stara się we wszystkim mi pomagać (od wycierania telewizora, przez odkurzanie, wyjmowanie prania z pralki, rozwieszanie go, do klepania kotletów) :) Nawet okulary rano mi podaje :) I "fenk ju", "bejbe", "jo de łan" z angielskiego liznął :)
Od tygodnia po domu chodzi bez pieluchy i dzielnie sika do nocniczka. Niestety obsługuje się sam, co niezbyt cieszy panie w żłobku, bo nie woła, kiedy chce siusiu. W domu po prostu staje(!) nad nocniczkiem i dopiero po fakcie oznajmia, że "zrobiłeś" :) Ja mimo to bardzo się cieszę, że Syn jednak jest gotowy do odpieluchowania. A nad wołaniem popracujemy, w końcu cały sierpień będzie w domu.

Zanim jednak nadejdzie sierpień, po drodze mamy lipiec. A ten Synowi minie pod znakiem lekarzy. 
Na początek pediatra. Zaobserwowałam u Syna 3 zgrubienia wielkości małego ziarenka. Na czubku głowy, za lewym uchem i na szyi. Bardzo mnie one martwią, bo nie mam bladego pojęcia co to może być. Przy okazji lekarz obejrzy siusiaka, bo mi Syn na to nie pozwala. Zważymy Osobę, zmierzymy i zapytamy o szczepienia :)
Później dermatolog. Skóra Syna od zawsze było problematyczna. Nie raz udało nam się zwalczyć pojawiające się krostki, ale teraz walczymy już za długo. A Syn cały czas się drapie.
Czeka nas też wizyta u ortopedy. Mam nadzieję, że uda się w lipcu. Lekarz ogólna stwierdziła niedużą koślawość nóżki, a jako że jest "ogólna" to ja wolę skonsultować się ze specjalistą.
No i na koniec psycholog. Pisałam kiedyś, że są pewne zachowania Syna, które nie wydają mi się normalne. Dzieci zazwyczaj entuzjastycznie reagują na nowe rzeczy, uwielbiają się huśtać, kręcić na karuzeli, przewalać w basenie z kulkami czy jeździć na rowerze. U Syna każda nowość budzi obawy, lęk i wrzask. Basen u babci na działce - tak, basen publiczny - nie. Kulki u brata - tak, kulki w Fikolandzie - nie. Z dziecięcego rowerka interesują Go tylko koła, a ja tak bardzo chciałabym zabrać Go na przejażdżkę. Nie będę ukrywała, że poza zmartwieniem mamy też zwyczajnie dość. Nie możemy pójść na basen, pojeździć rowerami, powygłupiać się z Nim, pokręcić na karuzeli ani pohuśtać na huśtawce u babci. Idziemy więc do terapeuty zajmującego się diagnozowaniem SI (zaburzeń integracji sensorycznej). Zobaczymy co powie, może doradzi jak z Synem postępować albo skieruje gdzieś dalej.

Życie z 2,5-latkiem pełne jest niespodzianek i radości. Bycie mamą to frajda, jakiej nie daje nic na świecie. Szczególnie kiedy usłyszy się:

"Hej mamusiu pjezent mam, buziaczek w pojiciek tobie dam" :)


15 komentarzy:

  1. Ostatnie zdanie mnie rozwaliło :) Ajjj....słodziak mały ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też :) uwielbiam z Nim rozmawiać :)

      Usuń
  2. Bardzo madra z niego dziecina...a zdrubienia to jakie? Szymcio ma np wystajacy wezel chlonny (czuc pod skorka jakby kulke). Trzymam kciuki za te wizyty u lekarzy (oj wiele ich) .. Szymcio tez sie boi nowych rzeczy,ale po chwili trzymajac mnie za reke lub spodnie probuje wszystkiego nowego,a jak sam posmakuje to i wyciagnac go z nowych miejsc nie tak latwo :) No i brawo za odpieluchowywanie. U Nas liczenie tylko do trzech( po angielsku) no i pilka zawsze bedzie 'ball' pomimo,ze rzadko kiedy uzywam tego slowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie takie kuleczki da się wyczuć, nieduże, ale są. Węzły chłonne mówisz? Te na szyi i za uchem prawdopodobne, ale ta w głowie? Skonsultujemy :) Na placu zabaw przy żłobku są takie wiszące belki. Alek zwykle wciskał się pomiędzy nimi, a teraz przechodzi po nich górą. Niemniej długo mu zajęło żeby się przemóc. Synek mojego kolegi też mówił "ball" (mieszkają w PL), zawsze to łatwiej niż "piłka" :)

      Usuń
    2. No u Nas to wezel na bank. Inna lekarka obstawiala znowu kaszaka. Jest mieki czy twardy? Na pewno to nic groznego :) angielski jest o wiele latwiejszy niz polski :)

      Usuń
  3. No to już całkiem poważny mądry facet:)Trzymam kciuki za lekarzy! Będzie dobrze:) Może taka jego natura spokojna i z czasem obawy przed nowymi rzeczami miną! Ostatnie zdanie-bezcenne:)Mnie rozbraja jak Oliwka rzuca mi się na szyję ze słowami: "Totam Cię, nabadziej na siecie, nabadziej w całym bloku" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do słów to u nas łyżeczka i łopatka do piasku to nadal "bebe" ( i pięknie odmienione zdania "nie mam beby"). A konik to "patataj". Mimo, że umie powiedziec i jedno i drugie to nadal używa swoich nazw własnych:)

      Usuń
    2. dzieciak potrafią rozczulić :) ja uwielbiam jak Aluś przychodzi na buziaczka i zaraz wraca do zabawy :) też ma swoje słowa, ale ostatnio "udziać" został zastąpiony dorosłym "odkuziać" :)

      Usuń
  4. Ostatnie zdanie rozkleiło mnie totalnie, ja wciąż czekam na rozwiązanie języka Luli (Niusi) z mową ciężko i kiepsko. Trzymam kciuki za dalsze sukcesy i za wizyty u lekarzy. My 1.07 idziemy na tydzień do szpitala na badania pod kątem alergii i innych objawów związanych z nieustającym katarem od września.

    Zapraszam do siebie na nowe miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my czekamy aż Alek dorośnie, żeby porobić mu testy, bo te problemy skórne też pewnie mają podłoże alergiczne

      Usuń
    2. Pewnie też bym poczekała, ale jak tu czekać kiedy dzieciaczkowi leci z nosa od września bez przerwy trzeba działać:(

      Usuń
  5. Ciekawa jestem co Wam powie terapeuta SI. Bo z tego co piszesz, to może wcale nie być problem z integracją sensoryczną, tylko po prostu może nie czuje się pewnie w otoczeniu wielu obcych osób. Za zgrubienia trzymam kciuki, aby nie były oznaką niczego groźnego. Ostatnie zdanie cudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie to wygląda jakby jego zmysł równowagi nie był dobrze rozwinięty.. huśtawka, rower, karuzela.. jakoś tak mi się to łączy

      Usuń
    2. Ja z notki zrozumiałam, że on tylko w miejscach publicznych, czyli tam gdzie dużo ludzi nieznanych nie chce korzystać. Źle doczytałam. A to w takim razie bardzo możliwe, że coś ze zmysłem równowagi. Ale w SI fajne są te wszystkie ćwiczenia, bo takie zabawowe :) Na zajęciach praktycznych widziałam, że dzieciom się podoba :)

      Usuń