O tej dacie przypomniał mi telefon, bo właśnie w czwartek o 10:00 miałam pojechać obciąć grzywkę..
Przypomniał Mąż wysyłając wirtualne walentynkowe buziaki..
Wieczorem, o tym że jest czwartek 14tego znów przypomniał telefon, bo to w czwartki zakładam krążek..
Obudziłam się o 6:30, postanowiłam dospać do chwili aż zadzwoni budzik..
Jakie było moje zdziwienie, gdy obudziłam się o 7:20, w sobotę 16tego lutego! (Budzik mam ustawiony na dzwonienie pn-pt). Budzik nie zadzwonił!
Na szczęście Syn do żłobka dotarł na czas, wyspany i zadowolony że pospał 20min dłużej :)
Ale zawahałam się chwilę, czy aby nie przespałam całego dnia i czy nie wyjdę na idiotkę wioząc dziecko w sobotę do żłobka :)
Poranna rozmowa rodzinna:
- Kocham?- Pyta Syn po ostatnich rozmowach i próbach dociekania dlaczego płacze zostając w żłobku.
- Kocham i to bardzo - odpowiedziałam.
- Juci? (czyt. wróci?) - pyta zmartwiony Syn.
- Wrócę Kochanie, zawsze po Ciebie wracam.
- Boje
- Czego się boisz Synku?
- (tu padł zlepek sylab oznaczający że dziewczyn)
- Boisz się dziewczyn? Ale Mama to też dziewczyna.
-Tak?
Uświadomiony, że dziewczyny nie są takie złe z uśmiechem wmaszerował do sali :)


