środa, 1 sierpnia 2012

bo jesteśmy warstwowi..

Papier

materiał w postaci wstęgi lub arkuszy, wytwarzany z masy papierniczej, służący do druku, pisania, pakowania, celów przemysłowo-technicznych, higienicznych.*

łatwo go zmiąć, podrzeć, wyrzucić do kosza.. łatwo zniszczyć, spalić, uznać za nieistniejący..

Bawełna

włókno naturalne, najważniejszy surowiec włókienniczy*

Charakterystyczna budowa włókna bawełnianego nadaje mu naturalną wytrzymałość, trwałość i zdolność absorpcji. Bawełna znajduje zastosowanie w produkcji materiałów opatrunkowych, sieci rybackich, filtrów do kawy, papieru. Kiedyś używano jej do produkcji węży strażackich.**

na blizny, rany, do ocierania łez, które prędzej czy później się pojawiają, do gaszenia pożarów, do przesiewania rzeczy ważnych od tych najważniejszych..

Skóra

zewnętrzna powłoka ciała kręgowców*

łatwo ją zarysować, ale nie tak łatwo zniszczyć.. ilość warstw pozwala odizolować środowisko wewnętrzne od zewnętrznego.. chroni to co najważniejsze..



Nas od dziś chroni skóra.. już nie papier, nie bawełna.. i choć daleko do stali, złota czy diamentu, to jesteśmy silni.. silniejsi niż rok, 2 lata, 3 lata temu, kiedy powiedzieliśmy sakramentalne "...aż do śmierci" :*



*PWN
**wikipedia

poniedziałek, 30 lipca 2012

z walizki w torebkę :)

Wróciliśmy we wtorek.. uczciliśmy 50te urodziny mojego Taty..

W środę znów wyjechaliśmy, tym razem bliżej, na 1 dzień, do stolicy, do ZOO z Potworkiem :) Potworek potworkiem był tylko przez 5 minut, na wejściu, przy hipciach :) później bacznie wszystko obserwował, ZOO opuścił z własną żyrafą i w objęciach morfeusza :)

Wczoraj wyjechał Mąż.. 3 tygodnie tak szybko nam minęły.. Synek chodzi i Taty szuka.. rano znów było "tatatata mma" (czyt. taty nie ma).. i łzy stanęły w oczach.. wydawałoby się, że taki maluch nie rozumie..

Podczas następnego zjazdu Męża (pewnie we wrześniu) planujemy wygospodarować weekend tylko dla nas.. gdzieś niedaleko, ale przytulnie, romantycznie, może SPA.. taki prezent na skórzaną rocznicę :) coś dla skóry i duszy :D


poniedziałek, 16 lipca 2012

na walizkach..

Od rana krzątanina..

Pakujemy się, planujemy pobyt, szukamy ciekawych miejsc (bo wg prognoz upału nie będzie, więc pozwiedzamy okolicę)..

Podekscytowani, bo to pierwszy wakacyjny wyjazd we trójkę..

Zatroskani tym jak potomek zniesie podróż.. 

Szczęśliwi, bo rodzinka w komplecie, nad morzem, świeże powietrze, odpoczynek (mam nadzieję że synek nie da w kość ;))..

Pozdrawiam
Do poczytania po powrocie :*

chyba rzeczywiście wszystkie szafy opróżnione i zawartość wciśnięta w walizki ;)

czwartek, 5 lipca 2012

nadchodzą lepsze dni

Te lepsze, radośniejsze a jednocześnie spokojne, błogie, dające siłę i wytchnienie...
Zawsze, kiedy mąż jest w domu...
Teraz będzie od 8 do 29 lipca... 3 tygodnie dla nas :)

I pierwszy wakacyjny wyjazd we trójkę.. z jednej strony się cieszę, z drugiej obawiam.. głównie o to jak synek zniesie podróż.. ale trzeba być dobrej myśli :)

Upały dają w kość więc uciekamy z miasta gdzie tylko możemy.. nad wodę, na działkę do sąsiadów, do dziadków na przedmieścia, dziś może na basen.. byle tylko nie siedzieć w domu.. Niedzielna burza napędziła mi strachu. Dobrze, że mamy fantastycznych sąsiadów, którzy czuwają i pomyśleli o mnie, słomianej wdowie ;) dzięki nim nasze sreberko jest suche w środku i jeździ, bo 5cm wody brakowało do zalania auta. Od niedzieli parkuję na górce ;)

Mój synek to urodzony pływak :) wczoraj, mając do wyboru mały basen z ciepłą wodą i duży z zimną, wybrał ten drugi :) zimna woda zdrowia doda, a i nad morzem cieplejsza nie będzie :D  Cieszę się, że nie boi się wody, bo i maż i ja wodę uwielbiamy stąd pozytywne nastawienie na wakacje :) mam nadzieję, że Mały wychlapie się do woli, a ja opalę się na piękny brąz brodząc z nim po płyciznach :)

Jednak zanim wyjazd to wcześniej wesele, ostatnie w tym roku :) czekają nas jeszcze chrzciny :) jedne w sierpniu, a drugie nie wiadomo kiedy, bo dzidzia wychodzi pod koniec lipca :)

Na wrzesień planujemy wyjazd tylko we dwoje. Weekendowy, bo inaczej nie mamy z kim synka zostawić. Oczywiście o ile zaklimatyzuje się w żłobku. Cieszy mnie perspektywa tych kilku dni tylko z mężem, zadbamy trochę o nas :) No i pewnie będzie to taki rocznicowy wyjazd, bo niestety w tym roku nie spędzimy jej razem.

Postaram się odezwać jeszcze przed wyjazdem
Pozdrawiam


wtorek, 26 czerwca 2012

Nostalgicznie..

Ostatnie dni są jakieś inne, dziwne..

Wracałam myślami do wspomnień, wydarzeń sprzed wielu lat, zastanawiałam się czy to wszystko było mi pisane..

Czy w ogóle nasz los jest gdzieś zapisany, uwarunkowany przez nadludzkie moce? czy wraz z pierwszym uderzeniem serca wiadomo kiedy będzie to ostatnie?

9 miesięcy temu, pewna bliska mi ostatnio kobieta dowiedziała się, że jest w ciąży. Płakała, bo nie planowała, bo jest młoda, bo tyle planów.. bo być może nie nadaje się do bycia matką, nie czuje tego gdzieś w środku.. ale pokochała to dziecko, bo jak powiedziała "to czego nienawidzę i boję się najbardziej, to kocham całym sercem".. kupili białe mebelki, zaczęli kompletować wyprawkę dla synka.. wbrew wszelkim zabobonom, jeszcze przed porodem..
Do dziś zadaje sobie pytanie dlaczego? dlaczego dziecko zachorowało? dlatego, że początkowo go nie chciała? dlatego, że może nie zachowywała się jak stereotypowa matka polka? dlatego, że ich życie było beztroskie, dla niektórych może zbyt idealne? dlatego, że czerpali z życia pełnymi garściami?
3 miesiące temu wywołano poród.. donoszenie ciąży do końca nic by nie zmieniło.. może tyle, że mieliby mały grób do odwiedzania.. ale na to trzeba siły, której po tym co oni przeszli zwyczajnie brak..
W niedzielę był termin porodu.. Ona już nie płacze, nie przy mnie.. Ale ja płaczę przy niej..
..nie potrafię znaleźć wytłumaczenia, dlaczego małe 6-cio miesięczne Serduszko musiało przestać bić.. a jeszcze dzień wcześniej kopało swoją mamę.. do czego Bogu potrzebna taka Kruszynka?




Patrzę na moje dziecko i co dzień kocham je jeszcze bardziej. Co z tego, że czasem łobuzuje tak, że wolałabym żeby wróciło do brzuszka? Że wtedy kiedy źle się czuję to ono wyciąga najgłośniejsze zabawki?
Żyje...
I za to mojemu Przeznaczeniu dziękuję.. za to, że serce mojego dziecka bije, a ono swoim życiem raduje serca całej rodziny..

poniedziałek, 18 czerwca 2012

nie czując nic..

Obojętność jest gorsza od nienawiści..
Nie mamy za co się nienawidzić, nie musimy się kochać, czy nawet w jakiś szczególny sposób się lubić..
Ale obojętność? trochę boli, nawet jeśli On już nic nie znaczy..

Miało być ciężko, a nie było. Przeciwnie. Tańczyłam wtulona w ramiona Tego Jedynego, wpatrzona w Jego oczy, szczęśliwa.. a On.. poza moimi myślami, może nawet już poza sercem..

Zrobiło się miejsce na nową miłość.. może wkrótce ;)

niedziela, 3 czerwca 2012

będzie trudniej niż myślałam...

Nie jest łatwo zapomnieć o Tym Pierwszym..
"Stara miłość nie rdzewieje" - tak mówią..
Czy to była miłość, czy szczenięce zauroczenie?
Tego chyba nie wie żadne z nas..
Istotne jest to, że na Jego widok kolana jakby miękną...
serce ciut przyspiesza.. cichuteńko szlocha..


I chociaż to wesele przyjaciółki, to On powoduje, że znów będę musiała wymazać ten dzień z pamięci.. po raz kolejny zapomnieć..